takie historie życiowe.

z historiami życiowymi różnie bywa.
czasem są za mało życiowe.

bo jeśli chcesz tańczyć, musisz mieć swoją historię życiową. jeśli chcesz śpiewać, musisz mieć swoją historię życiową. jeśli chcesz aby ktoś wysłał smska, musisz mieć swoją historię życiową. jeśli chcesz lajka, musisz historię mieć. swoją lub wymyśloną. ale mieć musisz. historia musi być i basta!

jeśli chcesz i to i owo – musisz mieć swoją historię życiową. a jeśli nie masz historii? jeśli brak pomysłu na historię? historii brak? musisz udawać, że masz.

swego czasu Adam Sztaba powiedział, że scena to jest świętość i nie można przenosić na nią życia jeden do jednego. musimy więc kreować, tak? kreować, ale nie historie życiowe! bo tych już za dużo!

ale jeszcze ja powiem! ja! ja też mam swoją historię! smażyłam kotleta i się spalił. chodziłam głodna. chciałam pojechać tramwajem, ale nie zdążyłam dobiec. odjechał. chciałam się wyspać, ale nie wyspałam.

dziękuję ślicznie za wszystkie smski i lajeczki!
papatki i buziaczki, muaahhhh!

wakacje stop. stop wakacje.

oficjalnie można uznać
wakacje za zakończone.

można to stwierdzić choćby na przykładzie działalności blogowej. szacuję, że co najmniej połowa dzisiejszych/jutrzejszych posciaków czy stylówek tytułować się będziedzie jako “back to school”. podobnie masa weekendowych imprez. wszyscy wokół skandują i skandować będą o powrocie do szkoły.

przyzwyczaiłam się do faktu, że mnie to już nie dotyczy. cała ta nagonka związana ze szkolną symboliką pierwszego września i pierwszego dzwonka. do tego stopnia nie dotyczy, że bodajże rok temu zapomniałam. widząc tłumy wystylizowanych chłopców oraz dziewczyn w megaśnch butach na obcasach i miniówach stwierdziłam, że nadciąga masowa impreza (tylko jaka!?) albo ogromniasty before (tylko przed czym!?). a rzecz jasna był to pierwszy dzień szkoły.

trochę się pozmieniało. niegdyś początek szkoły kojarzył mi się z białymi kołnierzykami i spódniczką za kolanko. a dziś? niegdyś chłopcy wiązali dzień wcześniej starannie krawaty, polerowali na błysk pantofle. a dziś?

wakacje stop.
stop wakacje.
i jeszcze nie dla wszystkich.

krótka rozprawa o Gwiazdach, gwiazdeczkach i fanach.

słowem wstępu, opowiem Wam bajkę.
o muzyce. i o gwiazdach.

dawno, a właściwie niedawno. a więc – niedawno żyły sobie trzy dziewczyny, które bardzo kochały muzykę. kochały też siebie. i paru innych. i parę innych rzeczy też. a więc – kochały muzykę. każda inną. ale też wszystkie tą samą. kochały muzykę i pannę Rihannę. i się niezmiernie ucieszyły, że owa panna pomuzykuje. i chciały pomuzykować razem z nią. ale nie muzykowały. ale o muzykowaniu Rihanny panny usłyszały. i wręcz się ucieszyły, że tam gdzie panna Rihanna muzykowała, one, z panna Rihanną, nie muzykowały.

bajki mają zwykle piękne zakończenie. zwykle pozytywne. zwykle optymistyczne. a tu? niekoniecznie. bo być miało fajnie. miało. bo Opene’er. bo Rihanna. bo dobra zabawa. bo niezła muza. a tu bęc. nie pojechały panny. trochę szkoda było. ale po tym, co usłyszało się później… też było mi szkoda. owszem. ale chyba najbardziej Rihanny.

wszystko idzie do przodu. kiedyś pozyskać oddanego fana było o wiele, wiele trudniej. a dziś? dziś, w dobie internetu, narzędzi takich jak fejsbuk czy insta – pestka. wszystko roznosi się błyskawicznie. każdy widzi – co, kto lubi. widzi i sam się przekonuje do tego. albo i nie. like za like. skare za share. hype za hype.

trzeba też powiedzieć jasno – gwiazdeczek to mamy od groma. i jeszcze więcej. gwiazdeczek. tych polskich i zagranicznych. a prawdziwych Gwiazd, Gwiazd przez duże G? garstka. na sukces musisz zapracować, ciężko. ale utrzymać sukces i nie spaść na dół – jest jeszcze ciężej.

co ważne jest. szacunek do fana. bo to, że Gwiazda (tudzież gwiazdeczka) stała się Gwiazdą (tudzież gwiazdeczką), zależy nie tylko od Gwiazdy (tudzież gwiazdeczki). od fana też zależy.

wiem. Rihanna ma wielu fanów. podobnie Biber. czy nasza Edzia. podkreślam WIELU. ale szacunek musi być, jeśli fan oddany. wiem. sława może być uciążliwa. ale strońcie od gwiazdorzenia, strońcie! bo się słyszy i widzi, że szacunku brakuje.

playback? mówię stanowcze nie! jak dla mnie – obraza dla siebie samego i dla słuchaczy. dla fanów, którzy przyszli na koncert z nadzieją usłyszenia swego idola na żywo. i w formie. podkreślę raz jeszcze, W FORMIE. nie po to taki Gwiazdor stawia tysiące, czasem bzdetnych, wymagań, aby potem dać z siebie jakieś 5 czy 10 czy 70%. powinien dać z siebie wszystko! jeśli ma predyspozycje – tańczyć! jeśli ma predyspozycje – śpiewać! bawić fana i bawić siebie samego, na scenie.

także tak. wypiąć się może każdy na fana.
ale fani też mogą. się wypiąć.

PS. Pozdrawiam moje urocze i zacne koleżanki z fanklubu Rihanny, które są nadal fankami. ale mniej.

wakacyjny openerowy słownik festiwalowicza.

są wakacje.
widać, słychać i czuć.

powietrze jakieś ciepłe. wiaterek przyjemny. niebo wyjątkowo błękitne. słonko mocniej grzeje. miasto opustoszało. w kurortach wrze. dzieci więcej wszędzie. ludzi. wszystkich i wszystkiego. tak beztrosko się zrobiło. inaczej. wakacyjnie. lepiej?

a jak wakacje to i koncerty. wszystkich i wszędzie. i dla wszystkich. nie da się nie zauważyć. nie da się nie usłyszeć. nie da się nie wiedzieć. bo wszyscy się prześcigają. we wszystkim.

Heineken Open’er Festival. hit ostatniego tygodnia. hit instagrama i fejsbuka. połowa hipsterskiej inteligenckiej młodzieży i połowa fanów dobrej, alternatywnej poniekąd muzy, przybyła do Gdyni. by festivalwać. openerować. heinekenowac.

festivalować, czyli słuchać. czyli wielbić. czyli dopieszczać swoje uszy najlepszymi i najbardziej wyczekiwanymi brzmieniami. patrzeć na twórców, którym najchętniej padlibyśmy do stóp. skakać z radości i wykrzykiwać sfałszowane ale jakże szczere dźwięki. piszczeć. zdzierać gardło. tarzać się w błocie, też można. zapomnieć o całym bożym świecie, by oddać się muzyce. MUZYCE.

openerować, czyli otwierać się. na wszystko nowe i na wszystkich. czyli poznawać. zawierać znajomości, dniem i nocą. wpadać w dziwackie rozkminy. błyszczeć  wiedzą i nie. integrować się. dobrze się bawić. lansować – się i trendy. robić wszystko, żeby było fajnie.

heinekenować, czyli… heinekenować. gdzie i z kim popadnie. chodzić. biegać. dreptać. tańczyć. przemieszczać się i siedzieć w miejscu.

podobno Open’er to nie festiwal.
Open’er to styl życia.
 

po polsku się śpiewać powinno.

stwierdzam lato.
bo truskawki, bo sesja.
bo Opole!

hasztag

 

Witam Opole! Witam Warszawę! Kraków! Gdańsk! Witam! Polskę! bo jak Polska długa i szeroka, tak zgromadziła wczoraj przed telewizorami i w opolskim amfiteatrze fanów, tych mniejszych i większych, piosenki polskiej. bo to jest Polska i się po polsku śpiewać powinno. więcej, jak mój tata zwykł mawiać. więcej, i lepiej – dodam.

Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. pięćdziesiąty już, pięćdziesiąty!  zaskoczył, i nie. w piątek naprezciw stanęli Ci starzy wymiatacze i młodzi wbijający się, wdrapujący na polską scenę debiutanci. rzec nie wystarczy, że Koncert Debiuty przygniótł doszczętnie Premiery. doszczętnie zmiażdżył. kto by pomyślał, że młodzi debiutanci więcej emocji przekażą na scenie niż starzy wymiatacze? przykre i nie. ale prawdziwe.

Premiery. Bracia Golcowie triumfowali. ja ich lubię, bo mi się z moim dzieciństwem kojarzą. wtedy ich się słuchało, nóżką tupało. wesoło było! a dziś? słuchać nie słucham, ale szacunek pozostał. za co tyle nagród? za szczerość w przekazie. za ten maj? czy tekst wierzę w ten kraj? aż chce się żyć, wino pić! przekonali mnie. a co! lampeczka na dziś wystarczy. za Golców! za kraj!

miło było również usłyszeć Natalię Przybysz, miło. a tak poza tym – festynowo było, bardzo. festynowo, choć miało być koncertowo. wielka to szkoda, bo co niektórych stać na więcej. nie ma co na siłę uderzać do publiczności discopolowymi rytmami. bo i po co. artysta nie musi. a może artystów było brak?

Debiuty. Maryla Rodowicz wciąż w formie. Maryle się lubiło, lubi, i będzie się lubiło i koniec. i kropka. a Maryla plus teksty Agnieszki Osieckiej – duet idealny. stare przeboje, a wciąż żywe. tego się słucha, bo to polskie i piękne. a debiutanci? fajni. świeżością powiało.a już ponad byli bezwzględnie Natalia Sikora i Marcin Januszkiewicz. najlepsi byli. i ciary były i się łezka w oku zakręciła.

sobota. SuperJedynki. skandal był. Orzech pozbył się krawata, Pakosińska bucik zrzuciła. pozowanie na ściance było? było. jaki show business  taki skandal, jak to zgrabnie ujął Orzech. się pośmialiśmy, posłuchaliśmy. a wygrał Szczepanik razy cztery. całkiem miło. za Kozidrak powtórzę, że cieszę się bo to przystojni faceci są. i zdolni. mama z pewnością dumna.

ale… czekam na więcej.
po polsku się śpiewać powinno.
więcej. i lepiej.